Ziejąc zatrute, zgniłe tchnienie, Stęchłych wód tonie ołowiane Leżą, bezwładnie odrętwione, Wsłuchane w martwe swe milczenie. Patrząc na wód tych czarne tonie, Białością swoją przerażona, Chłonąc wyziewy ich zatrute Lilia omdlałe schyla skronie.